Era "gorączki złota" powraca?

"Kesz" może być wszędzie.
"Kesz" może być wszędzie.

Ustka, miasto portowe. Mała  Wydma,niedaleko plaży, niedzielne popołudnie. Obcy mi mężczyzna przeczesuje spore wzniesienie. W oddali widać błękit nieba zlewający się z morzem na horyzoncie. Nie bez powodu  miejsce to nosi nazwę Wydmy. Jest na tyle wysoka, żeby dojrzeć piekno krajobrazu. Nagle  mężczyzna wydaje triumfalny okrzyk, nastepnie  skupia się nad niewielkim  pudełkiem, podobnym do tych, do których pakuje się drugie śniadanie. Otwiera je z namaszczeniem, wpisuje się do małego notesu, zamyka pudełko i odnosi na to samo miejsce. Po czym znika szybko z mojego pola widzenia. Zagadkowe dla niewtajemniczonych czynności wykonywane przez tego mężczyznę to część wielkiej  gry  na świeżym powietrzu znanej na całym świecie jako „geocaching”. Do nas również przywędrowała.   Za pierwowzór światowego geocachingu uważa się powstałą ponad 150 lat temu grę „letterboxing". Główna idea opierała się na pomyśle chowania szczelnie zamkniętych pojemników w miejscach powszechnego dostępu. Takich jak: parki, łąki, lasy, pola,jeziora, plaże. W pojemniku znajdował się zawsze notes, w którym znalazca wpisywał swoje imię. Wskazówki, gdzie znajdują się pudełka można było znaleźć w specjalnych katalogach. Wieści o najtrudniejszych do zdobycia, elitarnych, przekazywano sobie ustnie.

 Fiu, fiu, elitarna zabawa.

Dzisiejszy  "geocaching" wykorzystuje nowoczesne technologie,miedzy innymi GPS, wykrywacze metali i wychodzi naprzeciw ludziom lubiącym spędzać aktywnie czas na powietrzu. Wędrówki po lasach, wydmach, plażach, porcie, okolicznych, ogólnodostępnych pozostałościach po umocnieniach obronnych , ale także ulicach miast wg. podanych wskazówek wzbogacić można o piracki element – szukanie skarbu, historyczny- poznawanie dziejów okolicy. Pojemniki, w spolszczonej wersji nazywane "keszami", znajdują się we wszystkich możliwych miejscach świata. Gra powstała ponad 10 lat temu i do dzisiaj zafascynowali się nią ludzie z ponad 150 krajów. Na specjalnej stronie internetowej(jest również polska taka strona), skupiającej społeczność "geocacherów", znajdują się dokładne opisy każdego pojemnika, jego zawartości. Sklasyfikowane są w kategorii od najłatwiejszego poprzez bardziej wymagające do takich, które znajdują tylko prawdziwi entuzjaści i profesjonaliści. Strona podaje dokładne parametry geograficzne oraz wskazówki jak dotrzeć do celu.

Wychodzi na to, że jesteśmy świadkami powstawania nowej, świeckiej tradycji. Już widzę oczami wyobraźni jak wczasowicze na równi z rdzennymi mieszkańcami Ustki z nosami przy samiuśkiej ziemi szukają tropu do nowych "keszów", obmyślają miejsca złożenia nowych. Muszę przyznać, iż w dobie ofensywnie wkradającego się w nasze życie internetu jest to szansa na spędzanie znacznie większej ilości czasu w plenerze, na obcowanie z natura, z jej pieknem, z subtelna uroda natury niż dotychczas. Będzie to rewolucyjny pomysl na oderwanie się od komputera? Oby! :)

 

Write a comment

Comments: 11
  • #1

    Donka (Thursday, 13 October 2011 05:56)

    No! Nareszcie coś z "mojego" podwórka ;)
    Bardzo interesujące. Trochę mi to przypomina główny wątek z "Poszukiwaczy zaginionej Arki", ale również innych filmów przygodowych i sensacyjnych. Taka gra "wciąga", bo uaktywnia w nas zmysł tropiciela i potrzebę ekscytującej rywalizacji. A przy tym tam nic się nie powtarza, co jest niezmiernie istotnym atutem gry. Walory wynikające z prowadzenia rozgrywki na świeżym powietrzu, wymagającego aktywności nie tylko umysłowej, ale i fizycznej oraz towarzyszące jej atrakcje krajoznawcze, na pewno sprawią, że gra będzie się cieszyć coraz większą popularnością. Przecież już jako dzieci bawiliśmy się w "chowanego", a dziewczynki (ja wręcz do upojenia) w "widoczki" (dla niezorientowanych - umieszczanie w dołku, pod szybką różnych elementów dekoracyjnych, tj. kwiatków, sreberek, wstążeczek, koralików, i przysypywanie tego skarbu ziemią tak, aby nikt nie zdołał tego odkryć - wierzcie mi, że była ostra rywalizacja, czyj widoczek wzbudzi najwięcej... zawiści). Moją aprobatę pomysłodawcy gry już mają. Tym bardziej, że ja w ogóle jestem entuzjastką i instruktorem gier umysłowo-logicznych, lecz w wersji planszowej, bez ingerencji układów zerojedynkowych... ;))

  • #2

    monia twardowska (Thursday, 13 October 2011 19:14)

    .pomysł z letterboxingiem jest bardzo fiu'fiasty:)) .z chęcią wzięłabym w niej udział :) .a jeszcze ciekawszy jest tytuł, bo z początku skojarzyłam to tylko poszukiwaniem złota ;D .po zapoznaniu się z tak tajemniczą opowiastką.. zrozumiałam, że nie tylko przyjaźń jest bezcenna,, .PIĘKNE! .zatem ruszajmy w świat pozostawiając po sobie coś wspaniałego i bezcennego :) .kocham naturę całym sercem !:) .ślicznie dziękuję* .pozdrawiam**)

  • #3

    Wylinka morska (Friday, 14 October 2011 05:41)

    Jak dla mnie bomba! :))
    Mam dobrą orientację w terenie,a w dzieciństwie interesowała mnie każda dziura w ziemi ;)
    A tak to same nudy,grałam w noża,bądź skakałam z wysoka i daleka :)
    Dajcie namiary ;))

  • #4

    włóczykij (Friday, 14 October 2011 09:01)

    Namiary są w internecie! Każda "skrzynka" ma dokładny opis,chyba, że chcesz gdzieś ulokować swój "kesz",wtedy to Ty musisz dać namiary inaczej mało kto go znajdzie!:)

  • #5

    Magda.M (Friday, 14 October 2011 15:24)

    Masakra co to za gówniana gra? Bez sensu totalnie. Po co mam szukać jakiegoś pudełka z imieniem? Dla mnie to szczyt głupoty. Za moich czasów podobna gierka nazywała się podchody tyle, że bawiło się w nią dużo osób razem co uczyło współpracy i jedności działania. Zdecydowanie nie podoba mi się samotne szukanie pudełka. Totalna bzdura ale pewnie zaraz będzie to show dla nowobogackich, którzy nie mają co robić a zwykłe spacery i rozrywka w stylu spotkanie z przyjaciółmi to nie dla nich. Pewnie, że nie dla nich, bo przyjaciół nie mają... I tak doszliśmy do sedna dlaczego wymyślono grę dla ludzi samotnych... Z pozdrowieniami M>M

  • #6

    Partnerka:) (Saturday, 15 October 2011 04:46)

    Jako mała dziewczynka często chowałam pod ziemia ukryte pod szybką rożne elementy,kwiaty,owady,kamyczki czy muszelki...u nas to się nazywało sekretem :)
    Albo zakopywałyśmy z koleżanka różne skarby w starym pniu....pewnie jeszcze tkwią tam nadal,pień pozostał tylko nie mam odwago go przekopać,wezmą mnie za wariatkę :)
    I nie prawda Magdo ,że jest to zabawa dla samotnych...można to robić z przyjaciółmi...co prawda o zabawie dowiedziałam się dopiero tu na blogu,ale chętnie gdy tylko nadarzy się okazja spróbuje swych sił w poszukiwaniu owego skarbu :)

  • #7

    włóczykij (Saturday, 15 October 2011 06:57)

    Wszystko zależy od tego czego się oczekuje od życia i jak się chce spędzać czas wolny.Poczytałem trochę w sieci na temat tej gry i wcale nie jest to takie głupie, na jakie wygląda na początku;) Tworzą się kluby,paczki znajomych, którzy nie dość, że planują wspólne wypady kilkudniowe w poszukiwaniu określonych keszów,to też obmyślają coraz bardziej wyrafinowane miejsca(oczywiście w ramach obowiązujących reguł)ukrycia nowych!:)To może być niezła nagroda-wpis z moim nazwiskiem pośród kilkudziesięciu innych znalazców czegoś,co tysiące nie znalazło!;)
    A przyjaciół? No cóż,tych poznaje się w biedzie,czy jak kto woli potrzebie:)

  • #8

    Magda.M. (Saturday, 15 October 2011 14:53)

    Hmmm.... ciekawe, ciekawe. Mam nadzieję, że niebawem się przekonam na czym dokładnie polega ta gra. Partnerko a przy okazji jak będziesz planowała jakiś wypad z przyjaciółmi i poszukiwanie owego skarbu to daj mi znać. Nie przekoansz mnie dopóki sama nie spróbuję.

  • #9

    włóczykij (Sunday, 16 October 2011 04:38)

    Hmmm....To może założymy klub geocachingowy na blogu?:) Pierwszy kesz proponuje schować komisyjnie w pobliżu śluzy w Słupsku,drugi zakopać na plaży zachodniej w Ustce. Następne,to już pójdą lawinowo:)))

  • #10

    Wylinka morska (Friday, 21 October 2011 07:27)

    :)))
    Tylko daj znak kiedy start :))
    Dla mnie to jeszcze mało danych,na taki popis nie starczy mi urlopu :)))

  • #11

    źródło (Wednesday, 18 January 2017 19:15)

    ortopedyczny

Polecamy:

Zachód słońca na plaży w Ustce.
Zachód słońca na plaży w Ustce.
Latarnia w Ustce.
Latarnia w Ustce.
Przestronne wnętrza Villi Banita.
Przestronne wnętrza Villi Banita.

Idąc w sukurs oczekiwaniom Państwa co do poznania miejsca do którego planujecie przyjazd na urlop, wczasy, czy też weekendowy wypad,  przedstawiamy wirtualnie pokoje w Ustce, uzdrowisko Ustka i miasto Słupsk. Mamy wielką nadzieję, że ten krótki spacer  przedstawi noclegi w Ustce jako atrakcyjną formę spędzenia czasu wolnego i jeszcze bardziej zachęci do odwiedzenia tej urokliwej i pełnej interesujących a zarazem cudownych miejsc krainy. 

Biesiadne miejsce.
Biesiadne miejsce.
Wybierając noclegi Ustka wybierz pensjonat Villa Banita w Ustce.
Ekskluzywne leżaki dostępne są dla gości naszego pensjonatu. Noclegi Ustka.
Kochamy kwiaty.
Kochamy kwiaty.
Ogólnodostępny grill.
Ogólnodostępny grill.
Kwiaty to to co kochamy!
Banitowy eksponat tworzący klimat noclegów w Ustce..
Noclegi w Ustce oferuje Pensjonat Villa Banita.
Pokoje w Ustce w Villi Banita.
Dzieci musza mieć się gdzie bawić podczas wynajmowania noclegów w Ustce.
Plac zabaw dla dzieci. Noclegi Ustka w pensjonacie Villa Banita.
Nasza Żaba w otoczeniu stokrotek.
Nasza Żaba w otoczeniu stokrotek.
Na wczasach a jak w domu.
Ukwiecona posesja pensjonatu Villa Banita. Noclegi Ustka.
Domek zabawowy dla dzieci.
Dla osób z małymi dziećmi wynajmujących noclegi w pensjonacie Villa Banita w Ustce mamy przygotowany plac zabaw dla ich pociech.
Dywan ze stokrotek w pensjonacie Villa Banita w Ustce.
Stokrotki polubiły pokoje w pensjonacie Villa Banita w Ustce.
Piękno morza.
Piękno morza.
Widok z plaży zachodniej.
Widok z plaży zachodniej.